DLACZEGO ODRZUCANE SĄ TŁUMACZENIA PRZYSIĘGŁE DOKUMENTÓW Z BIAŁORUSI
W ciągu ostatnich lat nie było ani jednego tygodnia, aby nie zgłosił się do mnie klient z tym samym, powtarzającym się problemem. Często w ciągu jednego tygodnia takich zgłoszeń jest nawet kilka.
Dane: w posiadaniu znajduje się tłumaczenie wykonane przez tłumacza z języka rosyjskiego. Dokument ten nie został jednak przyjęty, ponieważ wskazano, że białoruskie pieczęcie albo w ogóle nie zostały przetłumaczone, albo zostały przetłumaczone, lecz tłumacz nie figuruje na liście tłumaczy przysięgłych języka białoruskiego, w związku z czym nie posiada „białoruskiej” pieczęci, którą poświadcza się tłumaczenia przysięgłe z języka białoruskiego — posiada jedynie pieczęć „rosyjską”.
Pytanie: dlaczego tłumaczenie nie zostało przyjęte i czy powinno było zostać przyjęte?

W rzeczywistości nie mieli obowiązku go przyjąć, i oto dlaczego. Od razu zaznaczę, że w niniejszym artykule świadomie pominę moralny aspekt sprawy oraz kwestię tego, czy tłumacz uprzedził klientów o istniejącym ryzyku. A jeśli nie — to dlaczego?
Co do zasady, aby uzyskać pieczęć tłumacza przysięgłego, a wraz z nią prawo do wykonywania tłumaczeń z języka polskiego na określony język oraz z tego języka na język polski, kandydat jest zobowiązany zdać trudny państwowy egzamin (jego część pisemną i ustną) z tego konkretnego języka.
Nie istnieje połączony egzamin z języka rosyjsko-białoruskiego, białorusko-ukraińskiego, rosyjsko-ukraińskiego, białorusko-ukraińsko-rosyjskiego ani też egzamin po prostu z „języka wschodniosłowiańskiego” dla osób ubiegających się o uprawnienia tłumacza przysięgłego. Natomiast egzaminy oddzielnie z języka rosyjskiego, oddzielnie z białoruskiego i oddzielnie z ukraińskiego — jak najbardziej istnieją.
Gdyby zdanie państwowego egzaminu z języka rosyjskiego uprawniało do wykonywania tłumaczeń nie tylko z języka rosyjskiego, lecz także z białoruskiego, otworzyłoby to szerokie pole do poszukiwania innych, równie interesujących „łączeń” i interpretacji.
Na przykład, czy zdanie egzaminu z języka białoruskiego i uzyskanie odpowiedniej pieczęci daje również prawo do wykonywania tłumaczeń z języka ukraińskiego? A dlaczego nie? Przecież języki te są równie blisko spokrewnione jak rosyjski i białoruski — wszystkie trzy należą do grupy języków wschodniosłowiańskich i posługują się pismem opartym na cyrylicy. Idąc tym tokiem rozumowania, można by uznać, że zdanie egzaminu z białoruskiego uprawnia do tłumaczeń z białoruskiego, rosyjskiego i ukraińskiego? A czeski i słowacki — to przecież także języki pokrewne. Czy zatem wystarczyłaby pieczęć tylko dla jednego z nich, aby tłumaczyć oba? A mołdawski i rumuński (które w istocie są tym samym językiem) — czy miałyby być całkowicie zamienne? A kto właściwie decyduje i gdzie jest to określone, które języki uznaje się za pokrewne, a które nie?
A proszę zaproponować napotkanemu na ulicach Mińsk gościowi z Jekaterynburg przetłumaczenie z „pokrewnego” języka białoruskiego na jego język ojczysty nazw miesięcy — „верасень”, „красавік”, „кастрычнік”, „сакавік”. Czy chociażby „ветразь”, „арэлі”, „вырай”, „пяшчота”, „золак”. Warto tu przypomnieć o literach charakterystycznych wyłącznie dla języka rosyjskiego, takich jak „и”, „щ”, „ъ”, oraz dla języka białoruskiego „ў”, „і”. A ponadto w języku białoruskim występuje apostrof, którego nie ma w języku rosyjskim.
Oznacza to, że liczba podobnych przykładów całkowitego braku zbieżności oraz istotnych różnic między tymi językami jest na tyle duża, iż staje się oczywiste, dlaczego język rosyjski i białoruski nie figurują w jednej pozycji w wyszukiwarce tłumaczy przysięgłych według języków na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.
Tak, język białoruski i język rosyjski należą do niewielkiej grupy języków wschodniosłowiańskich. Niemniej jednak znajomość języka rosyjskiego nie oznacza automatycznie znajomości języka białoruskiego ani ukraińskiego.
Właśnie dlatego do sporządzania tłumaczeń przysięgłych z języka białoruskiego w Polsce wymagana jest odrębna, oficjalna pieczęć tłumacza przysięgłego języka białoruskiego. Sama pieczęć „rosyjska” jest niewystarczająca, a tłumaczenie białoruskich pieczęci przez tłumacza posiadającego uprawnienia wyłącznie z języka rosyjskiego jest niezgodne z prawem.
W tytule artykułu nieprzypadkowo użyto sformułowania „bez tłumaczenia białoruskich pieczęci”. Oznacza to, że nie ma znaczenia, czy białoruskie pieczęcie zostały przetłumaczone przez tłumacza, który nie ma prawa wykonywać takich tłumaczeń, czy też nie zostały przetłumaczone w ogóle — dla klienta w obu przypadkach oznacza to, że tłumaczenie zostało wykonane nie w pełni, a jego przyjęcie może nastąpić jedynie wskutek przeoczenia lub niewiedzy.