IMIONA ODOJCOWSKIE W TŁUMACZENIU PRZYSIĘGŁYM
Praktycznie w każdym dokumencie wydanym w krajach byłego ZSRR, obok imienia i nazwiska, występuje również taki element jak imię odojcowskie.
Ponieważ imię odojcowskie jako takie nie występuje w języku polskim, przy wykonywaniu tłumaczenia przysięgłego z języka rosyjskiego lub białoruskiego na język polski sposób jego zapisu czasami budzi pytania Klientów. Tłumacze dzielą się na dwa obozy. Jedni zapisują imię odojcowskie na zasadzie „jak w oryginale”, inni przekształcają je do zapisu w formacie „syn/córka takiego a takiego”. Jak więc jest poprawnie?

1. A jak jest zgodnie z prawem?
Na początek odwołajmy się do aktów normatywnych. Kodeks zawodowy tłumacza przysięgłego (zwany dalej jako Kodeks) § 49 „Zapis imion i nazwisk” stanowi: „1. Nie należy tłumaczyć imion i nazwisk ani podawać ich odpowiedników w języku docelowym. Imiona odojcowskie należy przytaczać w niezmienionej formie.”
Pierwsza część nie budzi wątpliwości, tym bardziej że identyczny wymóg został również wskazany w Ustawie o zawodzie tłumacza przysięgłego (zwanym dalej jako Ustawa). W języku ludzkim wymóg ten brzmi następująco: w tłumaczeniu przysięgłym imiona i nazwiska należy podawać zgodnie z zapisem w paszporcie lub (w przypadku jego braku) zgodnie z zasadami transliteracji, które obowiązują w kraju wydania tłumaczonego dokumentu. Kwestia ta została szczegółowo omówiona w innym artykule. Jednak w tej samej ustawie wymagania dotyczące sposobu zapisu imienia odojcowskiego nie zostały w żaden sposób określone.
Oznacza to, że wymagania dotyczące imion i nazwisk zostały w Ustawie określone w sposób jednoznaczny, natomiast w odniesieniu do imion odojcowskich nie zostały uregulowane w ogóle. Istnieje jedynie Kodeks, w którym zawarto niezbyt jasne zalecenia, częściej rodzące pytania, niż dające jednoznaczną odpowiedź. Należy również pamiętać, że to właśnie Ustawa jest aktem obowiązkowym dla wszystkich tłumaczy przysięgłych, podczas gdy Kodeks nie ma charakteru aktu prawnego, a zatem ma wyłącznie charakter rekomendacyjny.
2. Co zatem robić w praktyce?
Jeżeli jednak kierować się Kodeksem przy zapisie imienia odojcowskiego, to jak rozumieć w praktyce sformułowanie „w niezmienionej formie”?
Załóżmy, że imię odojcowskie brzmi „Владимирович”, a w rękach tłumacza znajduje się dokument wydany na Białorusi. Współczesne białoruskie akty stanu cywilnego sporządzane są w dwóch językach – rosyjskim i białoruskim. A imię odojcowskie „Владимирович” w języku białoruskim zapisywane jest jako Уладзіміравіч”.
Jak jednak w tłumaczeniu przysięgłym należy zapisać takie imię odojcowskie „w niezmienionej formie”? „Uladzimiravich, Uladzimirawicz, Vladimirovich, Vladimirowicz czy Władimirowicz? Przecież w białoruskich paszportach imiona odojcowskie nie są zapisywane alfabetem łacińskim, a w polskim ustawodawstwie brak jest jakichkolwiek wskazówek w tym zakresie. Jednocześnie – przypomnę – istnieją ścisłe wymogi dotyczące zapisu imienia i nazwiska, które powinny być zapisywane identycznie niezależnie od tego, z jakiego języka wykonywane jest tłumaczenie – z rosyjskiego czy białoruskiego. Ma to na celu zapewnienie, aby Klient, zwracając się do dwóch różnych tłumaczy, otrzymał tłumaczenia z jednakowym zapisem imion i nazwisk. Dlatego zarówno „Владимир” jak i „Уладзімір” w tłumaczeniu przysięgłym na język polski są zapisywane jako „Uladzimir”.
W konsekwencji również imię odojcowskie powinno być zapisywane identycznie przy tłumaczeniu z obu języków, tak aby w dwóch różnych tłumaczeniach miało taką samą formę – podobnie jak imię i nazwisko. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, zapis imienia odojcowskiego „Владимирович” przy tłumaczeniu dokumentu wydanego na Białorusi powinien co najmniej rozpoczynać się od „Uladzimir…”. Jednak co do jego zakończenia nadal pojawiają się wątpliwości – „-awicz” czy „-avich”? A może w ogóle „-owicz” czy „-ovich”? A jeśli tak, to dlaczego? Innymi słowy, dążąc do wskazania imienia odojcowskiego „w niezmienionej formie”, tłumacz przysięgły napotyka poważne trudności.
Co więcej. Spójrzmy na zapis „Ivanou Piotr Uladzimiravich” oczami polskiego urzędnika, w którego światopoglądzie każda osoba ma imię (czasem dwa) oraz nazwisko. W tłumaczeniu widzi on „Ivanou” oraz „Piotr Uladzimiravich”. Załóżmy, że zrozumie, iż „Ivanou” to nazwisko. A czym w takim razie jest „Piotr Uladzimiravich” – podwójnym imieniem czy czymś innym? Nawet jeśli polski urzędnik domyśli się, że „Uladzimiravich” w jakiś sposób wskazuje na imię ojca, skąd ma wiedzieć, jak to imię brzmi w mianowniku? Przypomnę, że polski urzędnik nie zna białoruskich imion i nazwisk, a tym bardziej zasad ich transliteracji, dlatego wcale nie jest dla niego oczywiste, że imię odojcowskie „Uladzimiravich” zostało utworzone od imienia „Uladzimir”. A imię odojcowskie „Николаевич”, które Mikalaievich/Mikalaiewicz/Mikalajewicz/Nikolaievich/Nikolayevich/Nikolaiewicz/Nikolayewicz/Nikolajewicz/Nikołajewicz lub jakoś inaczej? Jak więc Polak ma zrozumieć, jak zapisuje się imię ojca w mianowniku? W żaden sposób.
Jeśli ten argument nie wydaje się przekonujący, nie skupiajmy się wyłącznie na rosyjskich i białoruskich imionach odojcowskich, lecz rozważmy inne przykłady. W końcu tłumaczenia przysięgłe wykonuje się nie tylko z języka rosyjskiego czy białoruskiego.
Weźmy na przykład tradycję arabską lub muzułmańską, w której pełne imię może obejmować imię własne, imię odojcowskie (po ojcu), imię dziadka, nazwę rodową lub plemienną, a także partykuły takie jak „ibn” (syn) czy „bin” (w dialektach). Przykład – Ahmad ibn Saeed al-Faraji al-Qurashi.Co w tym przypadku jest nazwiskiem, a co imieniem? W istocie imieniem własnym jest Ahmad, ibn – łącznik, oznaczający „syn”, Saeed – imię ojca (funkcja imienia odojcowskiego), al-Faraji – nisba wskazująca na pochodzenie (np. z rodu Faradż lub związana z zawodem bądź regionem), al-Qurashi – wskazuje na przynależność do plemienia Kurajszytów, powszechnie występujący identyfikator plemienny.
Przykład z tradycji hiszpańskiej — Juan Carlos de la Cruz González Martínez. Juan Carlos — dwa imiona własne (co jest normą w krajach hiszpańskojęzycznych), de la Cruz — „z Krzyża”, element o znaczeniu duchowym lub symbolicznym (można go interpretować jako łącznik), González — nazwisko ojca, Martínez — nazwisko matki.
Oczywiście w tłumaczeniu można pozostawić to „w niezmienionej formie” „Ahmad ibn Saeed al-Faraji al-Qurashi” albo „Juan Carlos de la Cruz González Martínez”. Ale czy takie zapisy będą zrozumiałe dla osób niezaznajomionych z tradycją arabską lub hiszpańską?
Na świecie istnieje generalnie wiele krajów, w których typowy dla Polaka układ imienia i nazwiska jest raczej rzadkością niż normą. Oznacza to, że aby wynik pracy tłumacza był zrozumiały dla kogokolwiek poza samym tłumaczem, musiałby on dołożyć starań i objaśnić każdy składnik imienia i nazwiska za pomocą komentarzy w nawiasach kwadratowych.
Tak więc, jeśli:
a) imię odojcowskie w dosłownym znaczeniu oznacza „imię ojca” i
b) imię odojcowskie pozostawione „w niezmienionej formie” (np. „Mikalaievich”) nie niesie ze sobą żadnej użytecznej informacji, a jedynie rodzi pytania,
to w komentarzu tłumacza w nawiasach kwadratowych i tak trzeba będzie wskazać „syn takiego a takiego”, aby imię odojcowskie miało przynajmniej jakikolwiek sens.
3. Podsumujmy?
Oznacza to, że skoro imię odojcowskie ze swojej istoty jest niczym innym jak wskazaniem, czyim synem lub córką jest dana osoba, to czy w ogóle istnieje potrzeba wymyślania jego zapisu (a każdy tłumacz zapisze je po swojemu), skoro i tak później w nawiasach kwadratowych trzeba będzie dopisać to, czego wymaga logika i zdrowy rozsądek?
Rozwiązanie problemu zapisu imienia odojcowskiego w tłumaczeniu przysięgłym na język polski wydaje się oczywiste. Skoro istnieje wiele wariantów zapisu tego imienia odojcowskiego (w przypadku Nikołajewicza jest ich co najmniej dziewięć) i każdy tłumacz zapisze je inaczej, a dla jasności w komentarzach tłumacza i tak lepiej podać imię ojca w mianowniku, to dlaczego od razu nie zapisać „syn Mikalai’ego”, skoro zapis imienia „Mikalai” jest jednoznaczny, a ponadto wiadomo, jak je odmieniać. Jednocześnie w nawiasach kwadratowych można wskazać imię ojca w mianowniku, aby rozwiać wszelkie wątpliwości.
Zresztą w języku polskim wskazanie imienia ojca w dokumentach urzędowych funkcjonuje właśnie w formie „Piotr syn Pawła” oraz „Joanna córka Stanisława”. Czy zatem jest sens wyważać otwarte drzwi?