„LIPA” NIE STANIE SIĘ ORYGINAŁEM. NAWET Z TŁUMACZENIEM.

Mit o „legalizacji” poprzez tłumaczenie

Pojawia się opinia, że za pomocą tłumaczenia przysięgłego można zalegalizować podrobiony dokument. Czy rzeczywiście tłumaczenie przysięgłe może zalegalizować podrobiony dokument?

Muszę rozczarować: to mit.

Tłumaczenie przysięgłe to jedynie tłumaczenie. A podrobiony dokument źródłowy pozostanie podrobionym dokumentem, nawet jeśli zostanie do niego dołączone idealne tłumaczenie przysięgłe. Tłumacz nie zamienia „lipy” w oryginał i nie nadaje podróbce mocy prawnej.

W osobnym artykule omawiałem już kwestię: czy tłumacz przysięgły może rozpoznać podrobiony dokument.

Ważne jest, aby zrozumieć: tłumacz przysięgły nie jest ekspertem kryminalistycznym dysponującym pełnym zestawem narzędzi do wykrywania fałszerstw. Można go oszukać i przedłożyć do tłumaczenia podrobiony dokument. Nie mając możliwości stuprocentowego zweryfikowania autentyczności dokumentu, tłumacz wykona jego tłumaczenie. W końcu tłumacz przysięgły może sporządzić tłumaczenie tekstu napisanego nawet na serwetce.

Jednak fakt, że podrobiony dokument został przyjęty przez tłumacza do realizacji i przetłumaczony, w żaden sposób nie czyni go prawdziwym.

Odpowiedzialność i realne ryzyko

Za fałszowanie dokumentów przewidziana jest odpowiedzialność karna. Zgodnie z art. 270 § 1 Kodeksu karnego, za podrobienie lub przerobienie dokumentu albo używanie takiego dokumentu jako autentycznego grozi nawet kara pozbawienia wolności. Nie można czuć się bezpiecznie nigdy — odpowiedzialność za fałszerstwo nie znika i może nastąpić nawet po wielu latach, dlatego lepiej nawet nie podejmować takiego ryzyka.

Tak, mogli Państwo słyszeć historie, że gdzieś „przeszło”, przyjęli, nie zauważyli. Niestety, takie sytuacje rzeczywiście się zdarzają. Ale to nie jest żadna gwarancja. To przypadek. Takie przykłady jedynie tworzą fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

Wprowadzając do obrotu podrobiony dokument, faktycznie wchodzą Państwo w intelektualne starcie, z którego nie zawsze wyjdą zwycięsko. Nawet jeśli w pewnym momencie „się uda”, nigdy nie wiadomo, kiedy i gdzie dokumenty zostaną ponownie zweryfikowane i czym to wszystko się zakończy.

Niezależnie od tego, jak wysoko oceniają Państwo swoje zdolności intelektualne, spostrzegawczość, spryt czy pomysłowość, po drugiej stronie może znaleźć się ktoś odrobinę mądrzejszy, bardziej uważny, bardziej doświadczony i bardziej zasadniczy.

Jak wykrywa się podróbki

Istnieje wiele sposobów wykrywania fałszerstw. Znajomość języka nie jest do tego w ogóle konieczna.

Pierwszym sygnałem są zwykle różnice widoczne gołym okiem. Gdy ktoś codziennie widzi dziesiątki i setki podobnych autentycznych dokumentów — na przykład białoruskich praw jazdy — zaczyna natychmiast zauważać niezgodności.

Inny hologram. Inna czcionka. Inne odstępy między wierszami. Podejrzana grafika. Nietypowe serie i numery. Do tego język w ogóle nie jest potrzebny.

To jednak dopiero początek: przy dokładniejszej weryfikacji zaczynają wychodzić na jaw błędy w pieczęciach i stemplach. Pomimo ogólnego spadku jakości obiegu dokumentów, na prawdziwych białoruskich oficjalnych pieczęciach i stemplach nie występują błędy ortograficzne. W podróbkach — regularnie.

Mówiąc szczerze, wykonywaniem takich podróbek rzadko zajmują się osoby, które potrafią poprawnie pisać. Ci, którzy są zdolni do skomplikowanych oszustw intelektualnych, zarabiają na innych przekrętach, gdzie chodzi o zupełnie inne kwoty. Podrabianie „codziennych” dokumentów to z reguły najniższy poziom w hierarchii przestępczej, co zwykle znajduje odzwierciedlenie w jakości wykonania takich podróbek.

Z praktyki: tylko w ostatnim miesiącu kontaktowali się ze mną przedstawiciele dwóch organów państwowych z prośbą o wyjaśnienia dotyczące wykonanych tłumaczeń. W podpisie jednego z nich widniało stanowisko: „prowadzący postępowanie karne”. Na tym etapie staje się jasne, że żarty się skończyły.

Pytania dotyczyły wyłącznie tego, kto i w jaki sposób przedłożył dokument, w jakich okolicznościach, jakie to były dokumenty, kiedy zostały przyjęte do tłumaczenia i wydane, w jaki sposób dokonano płatności itd.

To znaczy, że nie sprawdza się tłumacza ani jakości jego tłumaczenia. Sprawdza się osobę, która przedłożyła dokument budzący wątpliwości organów państwowych, i trwa już gromadzenie materiału dowodowego.

Rada jest prosta i bezpośrednia: nie próbujcie obchodzić systemu za pomocą podróbek. Legalizacja podrobionego dokumentu poprzez tłumaczenie przysięgłe to prosta droga do problemów.

Znacznie rozsądniej jest poświęcić czas, pieniądze i wysiłek na zdobycie prawdziwego dokumentu, niż później wydawać wielokrotnie większe środki na adwokata przy realnym ryzyku odpowiedzialności karnej i pozbawienia wolności.